I znów się zaczęło!
Setki kartkówek, dziesiątki sprawdzianów, tysiące uwag "opuszczacie się w nauce", nieprzespane noce, ciemne wory pod oczami i nieustanny brak czasu. Brzmi pesymistycznie, a ja wbrew wszystkiemu czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie...
Na długiej przerwie latam na patio i tańczymy całą szkołą (jak z seriali amerykańskich ;), jest tylko jeden mały szczególik - my nie potrafimy dobrze podrygiwać w rytm muzyki, więc błaźnimy się przed całą szkołą :P). W piątek leżałam na trawie w słońcu i wkuwałam przed następną lekcją z koleżanką. Znów wszyscy ściskamy się rano i śmiejemy się całe przerwy... i jak tu nie lubić (choć troszkę) szkoły? :P
Uwielbiam to zdjęcie (ta wrodzona skromność), choć ma ono swoje wady ;)
Dzisiaj zapoznam was z paczką, którą dostałam już dobry kawał czasu temu, ale jeszcze nie miałam okazji wam przedstawić. Moi nowi znajomi przybyli prawdopodobnie z mglistych wybrzeży zjednoczonego królestwa, ale żadne z nich nie przyznaje się do tego pochodzenia, więc poszłam im na rękę (tudzież kopyto) i potwierdzam fałszywe papiery według których pochodzą z Hiszpanii.
Ogier pinto, o czarnych oczach wyrażających więcej niż mogłyby oddać moje zwyczajne słowa. Na zdjęciach katalogowych wygląda nieciekawie, ale jest naprawdę piękny!
Mediodia (h. południe)
Ogier zawsze quater horse zawsze otoczony blaskiem słońca, albo roztaczający ową niespotykaną jasność. Złote promienie przeplatają się niczym lśniące włoski pośród jego grzywy.
Ogier zawsze quater horse zawsze otoczony blaskiem słońca, albo roztaczający ową niespotykaną jasność. Złote promienie przeplatają się niczym lśniące włoski pośród jego grzywy.
Amarillo (h.żółty)
Najbardziej ciekawski z całego towarzystwa, energiczny źrebaczek, który zawsze jest w miejscach, gdzie go być nie powinno!
Zaginięcie Mediodia'ego
Piorunująca i przerażająca wieść przebiegła po mojej stadninie w kilka minut. Wszystkie konie zebrały się i oznajmiły mi, że musimy działać natychmiast; zaginął nasz gość nie znający terenów rozpościerających się za stadniną, a jest tu wiele przepaści, nieprzebytych błot i zdradliwych prądów w strumieniach.
Szybko podzielono zadania, przetasowano obecnych na mniejsze grupki i wyruszyliśmy w kilku grupach na przeszukanie terenu.
Gdzie nas nie było? Przebyliśmy rzeki, łąki i skały w poszukiwaniu zaginionego przyjaciela. Nie dało to żadnych rezultatów.
Medodie mógł zagłębić się w ostępy ciemnego i strasznego lasu, o którym krążyły w stadninie przeróżne historie, ale zawsze miał szemraną reputację.
Postanowiliśmy ciągnąć losy, kto wybierze się tamże w poszukiwaniach towarzysza. Mówiłam już kiedyś, że mam nietypowe szczęście w pewnych kręgach zwane pechem? Otóż wylosowano mnie i... drugi trefny los przypadł Fondo. Ucieszyłam się, że mam dobrego towarzysza. Ruszyliśmy przed siebie, w stronę mrocznego lasu.
W końcu powoli zaświeciło słońce i ozłociło poszycie lasu. Jednak słońce potrafi tak jak nadzieja rozproszyć nawet największe ciemności oraz puścić w zapomnienie wszelkie wątpliwości...
I jak każda na prętce wymyślona bajka, a nie taka o której myśli się latami wszystko zakończyło się szczęśliwie. Odnaleźliśmy zaginionego... ale nie samego! Towarzyszył mu Bonifacy.
Pozdrawiam gorąco! Nie dajcie się jesiennym chorobom!
Sophija
Ja tam błędów nie znalazłam :)
OdpowiedzUsuńNie chwaliłaś się!! Bardzo gratuluję - piękne stadko! Muszę wreszcie dokupić SMek.
Piękne zdjecia!
PS.
OdpowiedzUsuńZdrowia!
Ale możesz mówić?
Dziękuję!
UsuńNiewiele, dlatego nie zadzwoniłam (bo mam BARDZO, BARDZO wiele do powiedzenia)...
Moje przeziębienie nie wygrało ze mną, choć momentami słaniałam się na nogach, ale wytrwać trzeba było. xd
OdpowiedzUsuńKonie śliczne, ładne imiona, a historia ciekawa. :)
DUUUŻO zdrowia! :D
U mnie n/n.
Pozdrawiam! :D
Piękne zdjęcia, piękne konie, piękne tereny.
OdpowiedzUsuńZdrowiej szybko :)
No tak, dużym plusem szkoły są przyjaciele i głupawki na przerwach ^^.Gdyby nie ta nauka :P...
OdpowiedzUsuńJestem piękna, cudowna, wspaniała, mądra, a przede wszystkim skromna xD.Ale zdjęcie ładne z grzybkami w tle :).
Fondo...Szkoda, że nie Frodo :P.
Stadko śliczne, Mediodia ma cudną maść, która naprawdę lśni!Złoty posąg!Tylko patrzeć jak ruszy głową.
Opowiadanko przyjemnie się czyta :).A szczęśliwe zakończenie jest lepsze na te jesienne dni od pesymizmu :)!
Życzę powrotu do zdrowia - polecam herbatkę malinową (ale taką z co najmniej 40% naturalnego suszu! [herbatka malinowa to taki nasz domowy eliksir na czas przeziębień :P]) i witaminę C ;).
Gratki nabytków, śliczne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Piękne koniki, tak samo ich imiona. Zapraszam do mnie: schleichikuliny.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia i oczywiście modele również.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Rzeczywiście latałaś światem i powiatem :P.
OdpowiedzUsuńGratulacje modeli. Tak w ogóle piękne zdjęcia.
Życzę powrotu do zdrowia ;)
Zapraszam do mnie na n/n
figurkischleich.blogspot.com
Zazdroszczę takiej szkoły! Podrygiwać każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej, ale grunt że próbujecie, to musi być wspaniałe. Zawsze marzyłam o czymś takim, ale wiem, że w moim towarzystwie to niemożliwe...
OdpowiedzUsuńNowe nabytki piękne jak ich imiona. Zdjęcia również bardzo ładne.
Oglądam na yt każdy Twój filmik o orkach i bardzo mi się podobają ;)
Pozdrawiam
on-the-pony.blogspot.com
Filmiki kręci Malia (to ona czaruje programy animacyjne, dla mnie to chyba na wieki zostanie czarną magią :P). Ja też jestem nimi zachwycona! ;)
UsuńPiękne konie :) może to wina czcionki, ale w imieniu Mediodia brakuje akcentu nad drugim i ( í ), co zmienia jego wymowę na niewłaściwą. Może tam jest akcentowane i, tylko nie do końca widać :), samo imię bardzo trafnie określa słoneczną barwę konia. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń