Cześć!
Wrzesień... Miesiąc przez niektórych znienawidzony, przez niektórych lubiany, a przez jeszcze innych przyjmowany ze stoickim spokojem...
Osobiście jak zwykle jestem przerażona liczbą rzeczy które miałam zrobić, a oczywiście mi się nie udało ( jak na przykład uzupełnienie zakładek na DTS czy rozwiązanie testów z chemii :P). Niemniej wypoczynek uważam za udany - oderwałam się od szarej codzienności i zapomniałam o problemach(mam nadzieję, że Wy również ;). Ale niestety - od chwili powrotu do domu wszystko wróciło (BTW, Aredhel dostałaś maila?). Plus jako, że właśnie rozpoczęłam ostatnią, najważniejszą klasę tempo pracy już staje się oszołamiające (z tego też powodu post jest ciut spóźniony i muszę ostrzec, że takie rzeczy będą chyba zdarzać się coraz częściej) i wymaga bestialskiego porannego wstawania, do którego niestety muszę z powrotem się przyzwyczaić :/. Jak to mówią - powrót po urlopie zawsze najtrudniejszy.Trzymam więc kciuki za wszystkich powracających!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wale. Pokaż wszystkie posty
3 września 2015
5 sierpnia 2015
Kilka słów o ewolucji (oraz WYNIKI CANDY i następne banery)
Hej wszystkim!
Wakacje w pełni, ale szkoła już daje o sobie znać. Kilka dni temu ogłoszono tematy olimpiad i konkursów przedmiotowych, co niestety nie uszło uwadze moich nauczycieli, którzy już zaczęli słać maile, że " to w ich przedmiocie mam największe szanse". Cóż, doświadczona pięcioma latami udziałów w podobnych przedsięwzięciach będę musiała zadecydować, co wybrać w tym najważniejszym, ostatnim roku. A podejmowanie decyzji to coś, czego najbardziej nie lubię.
Wakacje w pełni, ale szkoła już daje o sobie znać. Kilka dni temu ogłoszono tematy olimpiad i konkursów przedmiotowych, co niestety nie uszło uwadze moich nauczycieli, którzy już zaczęli słać maile, że " to w ich przedmiocie mam największe szanse". Cóż, doświadczona pięcioma latami udziałów w podobnych przedsięwzięciach będę musiała zadecydować, co wybrać w tym najważniejszym, ostatnim roku. A podejmowanie decyzji to coś, czego najbardziej nie lubię.
5 lipca 2015
Shouka oraz CANDY Z OKAZJI DRUGICH URODZIN BLOGA!
Dzień dobry!
Ostrzegam, że dzisiejsza notka będzie dość niezorganizowana. Może zacznijmy od najważniejszego?
Zgłaszać można się do dnia 31.07 (włącznie). Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania w pierwszych dniach sierpnia. Nagrodą będzie figurka (prawdopodobnie limitowany Schleich) i tradycyjnie niespodzianka związana z waleniami ^^
Co do wakacji - osobiście jak zwykle robię się jeszcze bardziej leniwa i antyspołeczna. Ale w sumie stwierdzam, że takie dwa miesiące, podczas których kompletnie ucinam wszelkie kontakty ze światem rzeczywistym i całkowicie oddaję się książkom (aktualnie, oprócz kilku innych pozycji, kończę "Zbrodnię i karę" i muszę powiedzieć, że jestem zafascynowana Dostojewskim!). A w przerwach między czytaniem, pływaniem, oglądaniem skoków na Eurosporcie i spaniem robię to, co lubię najbardziej:
Ostrzegam, że dzisiejsza notka będzie dość niezorganizowana. Może zacznijmy od najważniejszego?
(zdjęcia na banerze mojego autorstwa)
Tak jest, Deterrasomni tydzień temu stuknęły dwa lata (czas leci...)! Tak samo jak w zeszłym roku postanowiłam uczcić to rozdawajką, na którą serdecznie wszystkich zapraszam!
Zasady są następujące:
1. Należy skopiować powyższy baner i wkleić na swoją stronę/bloga wraz z linkiem do tego posta.
2. Napisać pod tą notką, że bierze się udział i wrzucić w komentarz link do miejsca, gdzie wkleiło się baner.
Co do wakacji - osobiście jak zwykle robię się jeszcze bardziej leniwa i antyspołeczna. Ale w sumie stwierdzam, że takie dwa miesiące, podczas których kompletnie ucinam wszelkie kontakty ze światem rzeczywistym i całkowicie oddaję się książkom (aktualnie, oprócz kilku innych pozycji, kończę "Zbrodnię i karę" i muszę powiedzieć, że jestem zafascynowana Dostojewskim!). A w przerwach między czytaniem, pływaniem, oglądaniem skoków na Eurosporcie i spaniem robię to, co lubię najbardziej:
( na drugim zdjęciu oczywiście również figurka - nie ma to jak wodoodporny aparat ;)
A propo orek właśnie - dziś przygotowałam dla Was kilka ciekawostek o następnej z mieszkanek Seaworld California - Shouce!
Podstawowe informacje:
Płeć - samica
Rodzice - Sharkane*, Kim II*
Data urodzenia - 25 lutego 1993
Miejsce urodzenia - Marineland Antibes (najpiękniejsze miejsce na świecie - przyp.red. :P)
Miejsce przebywania - Seaworld California
Znaczenie imienia - "jedyne piękno" w języku plemienia Inuktitut
Narodziny Shouki zapisały się w historii jako pierwszy udany odchów w Europie. Wychowywana była w kochającej rodzinie, otoczona opieką matki, troskliwego ojca oraz drugiej z dorosłych samic, niedawno zmarłej Freyi*. W 1996 roku urodził się jej półbrat Valentin, a w kolejnych latach w parku pojawiły się następne cielaki Sharkane* - samiczka Wikie i samczyk Inouk. Dzięki temu Shouka zyskała nowych towarzyszy zabaw. Jej szczęście nie trwało jednak długo. W 2002 roku przeniesiono ją do amerykańskiego Six Flags Discovery Kingdom. Zarząd jej nowego domu chciał sprowadzić dla niej argentyńskiego samca Kshamenka z Mundo Marino, ale rząd Argentyny nie wyraził na to zgody. Samica została więc w dość dużym basenie w towarzystwie jedynie delfinów butlonosych ( jej najlepszym przyjacielem stał się 20-letni Merlin), z którymi dobrze się dogadywała. Wszystko zmieniło się w 2011, kiedy to zaczęła przejawiać agresję w stosunku do swoich współlokatorów, co zaowocowało ich odseparowaniem. Samotna, sfrustrowana orka zaatakowała wtedy trenera. W końcu całą tą sytuacją zajął się stan Kalifornia (według tamtejszego prawa orki, jako zwierzęta bardzo społeczne, nie mogą być trzymane w samotności). W 2012 roku, po 10 latach życia bez innych przedstawicieli swojego gatunku, przybyła do San Diego. Obecnie pozostaje w dobrych stosunkach z każdym z członków tamtejszego wielkiego stada i nie wykazuje już agresji. W nowym domu rozkwitła, okazując się przyjacielską i energiczną pupilką trenerów. Znana ze swoich fantastycznych, niezwykle wysokich skoków. Seaworld ma nadzieję na uzyskanie od niej potomstwa w najbliższych latach.
Shouka to piękna, dorodna samica. Ma bardzo symetryczne plamki oczne, a jej płetwa grzbietowa jest lekko przechylona w prawo. Górna szczęka jest tej samej długości co dolna. Przyjaźni się z Kalią, spędza dużo czasu z Keetem.
zdjęcia - orcahome
info - orcinus.pl, orcapod.wikia, sandiegofreepress.org
Lecę na plażę!
Powodzenia w Candy :)
M
15 czerwca 2015
O kaszalotach słów kilka...
Hej!
Cóż mogę Wam napisać? Przepraszam. Przepraszam, że ostatnio nie mogę w ogóle się zmobilizować, że rzadko zaglądam na Wasze blogi, że nie odpisuję na maile, że spóźniam się z postami, mimo, że o tej porze roku mam więcej czasu dla siebie. Po prostu nie wiem co mam robić. Tak się strasznie boję... Tak naprawdę to już nie wiem co się dzieje, jestem psychicznie zdruzgotana. Przepraszam jeszcze oczywiście za ten wstęp (pod żadnym pozorem się mną nie przejmujcie!), ale musiałam to z siebie wyrzucić.
Wracając na ziemię - dziś notka całkowicie "ssakowo-morska", bo na wstępie chciałabym Wam jeszcze przedstawić najnowszego mieszkańca mojego stoliczka nocnego (proszę teraz obrócić głowy, bo Malia nie załapała jak obracać zdjęcia w blogerze):
Cóż mogę Wam napisać? Przepraszam. Przepraszam, że ostatnio nie mogę w ogóle się zmobilizować, że rzadko zaglądam na Wasze blogi, że nie odpisuję na maile, że spóźniam się z postami, mimo, że o tej porze roku mam więcej czasu dla siebie. Po prostu nie wiem co mam robić. Tak się strasznie boję... Tak naprawdę to już nie wiem co się dzieje, jestem psychicznie zdruzgotana. Przepraszam jeszcze oczywiście za ten wstęp (pod żadnym pozorem się mną nie przejmujcie!), ale musiałam to z siebie wyrzucić.
Wracając na ziemię - dziś notka całkowicie "ssakowo-morska", bo na wstępie chciałabym Wam jeszcze przedstawić najnowszego mieszkańca mojego stoliczka nocnego (proszę teraz obrócić głowy, bo Malia nie załapała jak obracać zdjęcia w blogerze):
Chyba pierwszy pluszowy manat z jakim się spotkałam. Dodam, że razem z nim przybyła do mnie jeszcze klacz z Collecty i puchaty źrebak Schleich, któremu po prostu nie mogłam się oprzeć!
Aha - druga ARka ( tym razem w skali Little Bits) już w drodze <3
Tymczasem przejdźmy do tematu. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o dość szeroko znanym, ale moim zdaniem niedocenianym waleniu.
Kaszalot to największy z zębowców (podrząd do którego należą również m.in. orki i delfiny butlonose) o bardzo charakterystycznym wyglądzie. Jego duża, prostokątna głowa, małe płetwy piersiowe i brak płetwy grzbietowej (to co się nią wydaje to swego rodzaju garb związany z budową kręgosłupa) nie pozwalają go pomylić z żadnym innym gatunkiem. Osobiście zawsze fascynowała mnie ich śmieszna, jakby nieproporcjonalna żuchwa z której każdy ząb ma "swój" otwór w górnej szczęce oraz urocze białe brzuszki. Ich skóra nie jest gładka - zupełnie inaczej niż np. u delfinów ( u butlonosów gładkość tą sprawdzałam osobiście dwa razy ;). Czaszka jest asymetryczna aby pomagać w echolokacji (ten sposób porozumiewania się niezwykle rozwinął się u przedstawicieli tego gatunku). Właśnie w celu komunikacji za pomocą ultradźwięków w ich głowie znajduje się organ wypełniony spermacetem - substancją wykorzystywaną kiedyś do wyrobu m.in. świeczek, leków i kredek. Są również posiadaczami największych mózgów na Ziemi. Mierzą zwykle do 20 metrów.
Zamieszkują praktycznie wszystkie oceany. Żyją w małych społecznościach złożonych z samic i "nastolatków" ( dorosłe samce trzymają się na uboczu), nie szukając kontaktu z innymi grupami. Często tworzą się też "stada kawalerskie". Długość życia to około 70 lat. Samce często krwawo walczą o samice, jednak nie tworzą z nimi trwałych związków. Młodymi opiekują się i chronią przed atakami orek wszystkie samice z rodziny, a proces usamodzielniania trwa nierzadko kilkanaście lat. Ich przysmakiem są kałamarnice olbrzymie, w poszukiwaniu których są w stanie zanurkować na głębokość ponad 1100 metrów! Potwale (inna nazwa) raczej nie zwracają uwagi na innych mieszkańców mórz. Znany jest jednak przypadek "adopcji" niepełnosprawnego butlonosa.
Kaszaloty od wielu wieków były jednymi z najczęstszych ofiar wielorybników. Poławiane dla tłuszczu, spermacetu, zębów z których marynarze robili ozdoby oraz ambry (substancja tworząca się w ich przewodzie pokarmowym, używana w przemyśle perfurmeryjnym). Początkowo zabijane były tylko przez niektóre plemiona (dla których kultur takie polowania nadal są bardzo ważne), ale już od XVIII wieku rozpoczęła się ich masowa rzeź, zakończona dopiero w 1982 roku. Z racji swych olbrzymich rozmiarów nie zawsze poddawały się bez walki. W 1820 wielki samiec zatopiły statek wielorybniczy Essex. Wydarzenie to, mocno podkolorowane, było inspiracją dla powstania książki Moby Dick ( której osobiście znieść nie mogę).
Mam nadzieję, że się podobało (obecnie nie stać mnie na nic lepszego) ^^
Trzymajcie się :)
M25 maja 2015
Wielkie piękno
Witajcie!
(ostrzegam przed czytaniem wstępu)
TO znowu przyszło. Usiadło mi na ramieniu i patrzy na mnie swymi czarnymi, głębokimi oczami (bo przecież z pewnością takie ma, wiem to). Gdy wstaję, wstaje razem ze mną, a potem podąża za mną aż do wieczora. Cichy obserwator każdego mego kroku. Później siada na brzegu łóżka i nie daje zasnąć, budzi mnie w nocy. Niby się nie wtrąca, ale czuję TEGO obecność.
Nie lubię wywnętrzniać się w internetach, ale tym razem już nie mogę. TO znowu mnie dopadło. TO czyli obniżenie koncentracji, przemęczenie, unikanie kontaktów z kimkolwiek, spanie po 14 godzin, leżenie, słuchanie Niny Simone i patrzenie w sufit, ponure analizowanie książek Fitzgeralda, wpatrywanie się w deszcz i obsesyjne czyszczenie noży. I lęk przed społeczeństwem. Kiedyś byłam do tego przyzwyczajona, bo zdarzało TO wszystko się cyklicznie. Ostatnio jednak zrobiło mi przerwę, aby uderzyć ze zdwojona siłą w najmniej odpowiednim momencie. W czasie gdy powinnam biegać jak nakręcona próbując zebrać do kupy semestr ja nie mogę skupić się na najprostszych rzeczach. Trudno. Jak zawsze przyjdzie lepsza pogoda, prawda? Szkoda tylko, że niektórzy się mną przejęli. Miło, ale niepotrzebnie. Tak z innej beczki, ciekawe zjawisko - komuś tak na tobie zależy, że nie chce być z tobą, żeby cię nie zranić. Aredhel - jak znajdę czas to wszystko Ci opowiem :).
(koniec wstępu)
Tytuł dzisiejszego posta nie ma nic wspólnego z filmem Sorrentino (obrazem trudnym, ale dobrym). Ta fraza wydaje mi się po prostu kwintesencją atmosfery jaką roztacza wokół siebie następny z mieszkańców Seaworld California - Ulises.
(ostrzegam przed czytaniem wstępu)
TO znowu przyszło. Usiadło mi na ramieniu i patrzy na mnie swymi czarnymi, głębokimi oczami (bo przecież z pewnością takie ma, wiem to). Gdy wstaję, wstaje razem ze mną, a potem podąża za mną aż do wieczora. Cichy obserwator każdego mego kroku. Później siada na brzegu łóżka i nie daje zasnąć, budzi mnie w nocy. Niby się nie wtrąca, ale czuję TEGO obecność.
Nie lubię wywnętrzniać się w internetach, ale tym razem już nie mogę. TO znowu mnie dopadło. TO czyli obniżenie koncentracji, przemęczenie, unikanie kontaktów z kimkolwiek, spanie po 14 godzin, leżenie, słuchanie Niny Simone i patrzenie w sufit, ponure analizowanie książek Fitzgeralda, wpatrywanie się w deszcz i obsesyjne czyszczenie noży. I lęk przed społeczeństwem. Kiedyś byłam do tego przyzwyczajona, bo zdarzało TO wszystko się cyklicznie. Ostatnio jednak zrobiło mi przerwę, aby uderzyć ze zdwojona siłą w najmniej odpowiednim momencie. W czasie gdy powinnam biegać jak nakręcona próbując zebrać do kupy semestr ja nie mogę skupić się na najprostszych rzeczach. Trudno. Jak zawsze przyjdzie lepsza pogoda, prawda? Szkoda tylko, że niektórzy się mną przejęli. Miło, ale niepotrzebnie. Tak z innej beczki, ciekawe zjawisko - komuś tak na tobie zależy, że nie chce być z tobą, żeby cię nie zranić. Aredhel - jak znajdę czas to wszystko Ci opowiem :).
(koniec wstępu)
Tytuł dzisiejszego posta nie ma nic wspólnego z filmem Sorrentino (obrazem trudnym, ale dobrym). Ta fraza wydaje mi się po prostu kwintesencją atmosfery jaką roztacza wokół siebie następny z mieszkańców Seaworld California - Ulises.
Podstawowe informacje:
Płeć : samiec
Rodzice : ?
Data urodzenia : ok. 1977
Miejsce urodzenia : Islandia
Miejsce przebywania : Seaworld San Diego
Znaczenie imienia - "gniewny" po łacinie
Jak widać po metryczce, Ulises urodził się na wolności. Został odłowiony w listopadzie 1980 wraz z samicami Bjossą* i Viggą* oraz samcem Finną*. (Wszystkie te orki są najprawdopodobniej spokrewnione z Keiko*, gwiazdą filmu Uwolnić Orkę). Uli został sprzedany jako pierwszy i tak spędził następne dwa lata w małym basenie w Rioleon Safari w Hiszpanii. Potem młody samiec został sprzedany do Aquarama Barcelona, gdzie występował z delfinami butlonosymi. Z początku wszystko dobrze się układało, jednak w miarę upływu czasu relacje między lokatorami stawały się coraz gorsze, a w grę wchodziła agresja. Basen powoli stawał się zbyt mały dla dorastającego samczyka, który z powodu braku przestrzeni zaczął cierpieć na depresję. W końcu, po 13 latach takiego życia Uly znalazł się w Kalifornii. Tamtejszy park został poproszony przez Aquaramę o chwilowe "przetrzymanie" orki. Ulises miał powrócić do Europy zaraz po remoncie zbiornika w Barcelonie. Jednak projektu nigdy nie zrealizowano, a Ulises do dziś mieszka w Ameryce, co zresztą bardzo mu odpowiada. Właściciele parku liczyli na młode po tym samcu. Okazuje się jednak, że z powodu złych warunków jakich doświadczył w młodości Big Dog (jedno z wielu przezwisk Ulisesa) ma bardzo niską jakość nasienia. Mimo tego udało mu się dwa razy zostać ojcem (syn Moana, po francuskiej samicy Wikie i córka Amaya, po Kalii pochodzącej, tak jak on, z Kalifornii) dzięki metodzie sztucznej inseminacji.
Ulises żyje w dobrych stosunkach z wszystkimi orkami oprócz Corky, wobec której zachowuje się agresywnie. Najczęściej występuje z Orkid, z którą łączy go głęboka relacja, a także z samcami. Mimo swoich pokaźnych rozmiarów jest w stanie wykonywać bardzo efektowne, wysokie skoki. Często używany w części pokazów polegającej na chlapaniu ;). Jako że jest bardzo łagodny dla trenerów wykonywano z nim prace w wodzie, które jednak szybko przerwano z powodu jego zachowań seksualnych.
Z racji jego wielkości i charakterystycznego kształtu płetwy grzbietowej trudno pomylić go z jakimkolwiek innym osobnikiem.Jego prawa plamka oczna przypomina plamki Corky II, lewa ma dwa podobne, lecz mniejsze wycięcia.
Zdjęcia z niezastąpionego orcahome.de :)
Przepraszam za dziwaczność tego posta :P
Miłego tygodnia - nie dajcie się zimnu ani nauczycielom!
M
P.S. Wszyscy mieli rację - kucyk z poprzedniej notki to Sweetie Bell (choć faktycznie imię Sweetie Derp lepiej do niej pasuje :P).
3 maja 2015
Najsympatyczniejszy delfin świata
Witajcie :)
Jak spędzacie ten przepiękny majowy weekend? Ja osobiście marznę okrutnie grabiąc liście i czytając ( jak najbardziej można pogodzić te dwie rzeczy!). Niestety przez złośliwość losu ( i nie tylko losu) nie było mi dane pojawić się na zjeździe Model Horse organizowanym w moim rodzinnym mieście. Nie powiem, dosyć mi z tego powodu smutno, ale taki nastrój to ostatnimi czasy wcale nie nowość :/ Cóż, mam nadzieję, że z nadejściem cieplejszych dni wszystko zacznie z powrotem się układać ;) W dodatku jest bardzo możliwe, że niedługo sama zorganizuję podobny zlot!
Tymczasem mam dla Was króciutką relację ze szkolnej wycieczki po Warszawie. Króciutką, bo niestety już po kilku godzinach zwiedzania mój aparat w tajemniczych okolicznościach odmówił dalszej współpracy. Mimo tego nieprzyjemnego incydentu i faktu, że podróż w jedną stronę trwała ponad 7 godzin było bardzo, bardzo wesoło! Widzieliśmy Wilanów, Łazienki, świetne Centrum Nauki Kopernik, Pałac Kultury, Starówkę, a także dogłębnie zwiedziliśmy Stadion Narodowy ( wzdycham do tamtejszych...wanien, jako że moja jakiś czas temu zdemontowana).
Jak spędzacie ten przepiękny majowy weekend? Ja osobiście marznę okrutnie grabiąc liście i czytając ( jak najbardziej można pogodzić te dwie rzeczy!). Niestety przez złośliwość losu ( i nie tylko losu) nie było mi dane pojawić się na zjeździe Model Horse organizowanym w moim rodzinnym mieście. Nie powiem, dosyć mi z tego powodu smutno, ale taki nastrój to ostatnimi czasy wcale nie nowość :/ Cóż, mam nadzieję, że z nadejściem cieplejszych dni wszystko zacznie z powrotem się układać ;) W dodatku jest bardzo możliwe, że niedługo sama zorganizuję podobny zlot!
Tymczasem mam dla Was króciutką relację ze szkolnej wycieczki po Warszawie. Króciutką, bo niestety już po kilku godzinach zwiedzania mój aparat w tajemniczych okolicznościach odmówił dalszej współpracy. Mimo tego nieprzyjemnego incydentu i faktu, że podróż w jedną stronę trwała ponad 7 godzin było bardzo, bardzo wesoło! Widzieliśmy Wilanów, Łazienki, świetne Centrum Nauki Kopernik, Pałac Kultury, Starówkę, a także dogłębnie zwiedziliśmy Stadion Narodowy ( wzdycham do tamtejszych...wanien, jako że moja jakiś czas temu zdemontowana).
Na koniec wstępu chciałam Wam jeszcze bardzo podziękować! Ten miesiąc był dla DTS wyjątkowy - aż 2114 wyświetleń!! Dla niektórych to pewnie mało, ale ja uważam, że to sukces. Jesteście wspaniali!
Przechodząc do tematu - dziś chciałabym opowiedzieć Wam o waleniu, którego zdjęcia zawsze poprawiają mi zły nastrój. Bo czy oglądając fotografie delfina krótkogłowego można się nie uśmiechać?
www.wordwildlife.otg
Ten niewielki (dorasta do 2 metrów) zębowiec zamieszkuje przybrzeżne wody Azji i Oceanii, żyjąc w małych grupach. Często wpływa do rzek zapuszczając się nawet 1000 km wgłąb lądu. Gatunek ten odkryty został dopiero w 1866 roku! Co bardzo mnie zaskoczyło, jest blisko spokrewniony z orką! Tak jak większość z ich krewniaków odżywiają się rybami, skorupiakami i głowonogami, prawdopodobnie zasysając je. Pływają dość wolno, jednak w polowaniu pomaga im umiejętność głośnego "klikania" ( ultradźwięki wydawane przez delfinowate). Innym charakterystycznym zachowaniem jest pryskanie i plucie wodą.Lubią także położyć się na falach i machać płetwami piersiowymi. Mimo wesołego usposobienia są dosyć nieśmiałe - praktycznie nigdy nie podpływają do łodzi, a także boją się innych morskich zwierząt (w niewoli nie mogą być trzymane z innymi gatunkami ponieważ są przez nie zdominowane i nierzadko ranione).
www.wordwildlife.org
Niestety, żyjąc blisko ludzi stały się krytycznie zagrożone. Wszystko przez przypadkowe łapanie ich w rybackie sieci oraz zabijanie dla mięsa doprowadza do upadku maleńkie subpopulacje. Te śliczne stworzonka są bardzo często łapane dla delfinariów, w których zawsze stają się prawdziwymi gwiazdami.
www.rediff.com
Ich sytuacja nie zawsze wyglądała tak źle. Indyjscy rybacy wspominają dawną współpracę naszych dwóch gatunków. Delfiny były przywoływane do łódek rybackich drewnianym urządzenie o nazwie lahai kwai a następnie proszone o nagonienie ryb do sieci. To czyniło połowy o wiele łatwiejszymi. Według przekazów każda wioska miała swoje własne stadko morskich pomocników, pomagające tylko kilku osobom.
www.wordwildlife.ord
Obecnie relacje tego gatunku z ludźmi ulegają stopniowej poprawie. Lokalne rządy zauważyły, jak piękne zwierzęta pływają w wodach ich krajów i jak łatwo można zniszczyć ich środowisko. Zainteresowanie wykazały też duże organizacje międzynarodowe, np. WWF, które organizuje akcję "zaadoptuj delfina".
www.pinterest.com
Mam nadzieję, że delfin krótkoglowy poprawił Wam humor :)
Słonecznego dnia!
M
12 kwietnia 2015
(Almost)Corky Month
Cześć wszystkim!
Dzisiaj post króciutka, bo jestem potwornie zabiegana (jak pewnie większość z Was). Mimo mocnego postanowienia poprawy po całkowicie przespanej (po 12 godzin dziennie :P) Wielkanocy piękna pogoda kusiła mnie zbyt mocno i część soboty spędziłam na tradycyjnej wiosennej sesji :
Bardzo cieszę się z ogromnej liczby wyświetleń ostatniej notki (od tygodnia codziennie ponad 100 odsłon!). Martwi mnie tylko mała liczba komentarzy. Jeśli czytacie moje posty, to z szacunku dla mojej pracy zostawcie kilka słów (oczywiście, jeśli macie czas ;). Będzie mi bardzo miło.
Dziękuję natomiast tym, którzy podzielili się swoją opinią :* To wiele dla mnie znaczy!
Ostatnio właśnie coraz mniej osób ma ochotę na kontakt ze mną ;/ Niestety, wszystko wskazuje na to, że znowu wpadłam w swoje "bagienko". Tym razem objawia się jeszcze większą aspołecznością. Takie stany są u mnie normalne, jednak boję się, że niektórych może to ranić.
Przejdźmy do wstępu zanim się rozgadam xD.
Dziś kilka słów na temat najstarszej orki w niewoli - Corky II. W marcu obchodzono 'Corky Month' - miesiąc upamiętnienia Koreczka (jej pieszczotliwe przezwisko nadane przez polskich fanów ;).
Dzisiaj post króciutka, bo jestem potwornie zabiegana (jak pewnie większość z Was). Mimo mocnego postanowienia poprawy po całkowicie przespanej (po 12 godzin dziennie :P) Wielkanocy piękna pogoda kusiła mnie zbyt mocno i część soboty spędziłam na tradycyjnej wiosennej sesji :
Osobiście uważam, że wszystko wyszło całkiem nieźle.
Bardzo cieszę się z ogromnej liczby wyświetleń ostatniej notki (od tygodnia codziennie ponad 100 odsłon!). Martwi mnie tylko mała liczba komentarzy. Jeśli czytacie moje posty, to z szacunku dla mojej pracy zostawcie kilka słów (oczywiście, jeśli macie czas ;). Będzie mi bardzo miło.
Dziękuję natomiast tym, którzy podzielili się swoją opinią :* To wiele dla mnie znaczy!
Ostatnio właśnie coraz mniej osób ma ochotę na kontakt ze mną ;/ Niestety, wszystko wskazuje na to, że znowu wpadłam w swoje "bagienko". Tym razem objawia się jeszcze większą aspołecznością. Takie stany są u mnie normalne, jednak boję się, że niektórych może to ranić.
Przejdźmy do wstępu zanim się rozgadam xD.
Dziś kilka słów na temat najstarszej orki w niewoli - Corky II. W marcu obchodzono 'Corky Month' - miesiąc upamiętnienia Koreczka (jej pieszczotliwe przezwisko nadane przez polskich fanów ;).
Podstawowe informacje:
Płeć - samica
Rodzice - Stripe (A-25)* i NN
Data urodzenia - 1964
Miejsce urodzenia - okolice Kolumbii Brytyskiej
Miejsce przebywania - Seaworld San Diego
Jej życie nie było łatwe. Urodzona prawdopodobnie w 1964 roku jako członkini klanu A straciła wolność w wieku pięciu lat. 21 grudnia 1969 sześć najmłodszych osobników z jej stada zostało złapanych i powiezionych w nieznane, opuszczając na zawsze zrozpaczone i ogłuszone rodziny. Trzy z nich ( Patches*, Corky II i nienazwany samiec) trafiły do Marineland of the Pacific w Kalifornii, gdzie dołączyły samca Orky II* i samicy Corky I*. Wkrótce większość zwierząt padła. Zostali tylko Orky II* i Corky II. Stali się sławni na cały świat. 28 lutego 1977 narodziła się pierwsza w niewoli orka. Narodziny samczyka były kompletnym zaskoczeniem dla personelu. Niestety, młody był upośledzony i nie potrafił ssać. Odszedł po 16 dniach. Rok później na świat przyszedł drugi syn pary, Spooky*. On również nie miał szczęścia. Z powodu wad konstrukcyjnych zbiornika został dosłownie zgnieciony przez ojca. Zmarł wkrótce potem. Podobny los spotkał jego siostrę Kivę*. Malutka przeżyła 46 dni. Czwarte dziecko Corky miało wadę mózgu. Żyło 12 dni. Następna ciąża nieszczęśliwej matki zakończyła się poronieniem. Niedługo potem Orky'ego i Corky zakupił Seaworld. Zostali wysłani do San Diego, gdzie samica doświadczyła jeszcze jednej starty ciąży.
W nowym parku Corkster (amerykańskie przezwisko) spotkała inną samicę, Kandu V*. Nienawidziły się. 21 sierpnia 1989 roku Kandu zaatakowała Corky. Siła uderzenia była tak wielka, że Kandu złamała sobie szczękę, uszkodziła arterię i w ciągu niespełna godziny wykrwawiła się na śmierć, osierocając 11-miesięczną Orkid. Corky, która podczas tego zdarzenia straciła sprawność lewego oka zaopiekowała się sierotą. Zresztą matkowała wielu młodym orkom, przekładając na wszystkie cielaki w okolicy niezaspokojony instynkt macierzyński. Dobrze dogaduje się ze wszystkimi orkami oprócz Ulisesa. Sporadycznie zdarzają jej się sprzeczki z dominującą Kasatką, jednak dzięki jej przybranej córce Orkid wychodzi z nich bez szwanku. Gdy do San Diego przyjeżdża nowa orka, Corks jest pierwszym osobnikiem z którym trenerzy łączą przybysza. To ona niejako przedstawia nowego innym. Również dla ludzi jest bardzo delikatna. Uwielbia swoich treserów, a za czasów prac w wodzie była bardzo często wykorzystywana do szkoleń początkujących. Za jej uroczy charakter kochają ją także goście parku.
Bardzo łatwo ją rozpoznać. To jedna z największych samic w niewoli, posiadająca dużą, prostą płetwę grzbietową. Ma bardzo charakterystyczny kształt plamek ocznych, z długimi "czubkami" z przodu. W przerwach między pokazami lubi pływać "do góry nogami".
zdjęcia - orcahome.de
Filmik będzie... za jakiś czas.
Tymczasem lecę - mam jeszcze tyle do zrobienia!!
Trzymajcie się :)
M
23 marca 2015
Tajemniczy socjopaci - wale dziobogłowe
Hej!
Ten tydzień był... co najmniej ciekawy.
Po pierwsze - pierwszy raz w życiu miałam imprezę urodzinową. A nawet dwie - pierwsza już w niedzielę (tiaa, miał projekt edukacyjny -,-). Natomiast druga była uroczą niespodzianką w poniedziałkowy poranek, zorganizowanym przez moją kochaną klasę (pełen serwis - tost i szampan!)
Dostałam także prezent od kogoś bardzo dla mnie ważnego - orkę ze Schleicha .
Do miłych wydarzeń należy też zaliczyć wypad na Zbuntowaną. Sam film że tak powiem "niewymagający myślenia", ale w sumie przyjemny. Udało mi się też przyuważyć (i zakupić) nowego źrebaka ardeńskiego Schleich, a także piękny (chłopięcy) T-Shirt w Smyku.
Ale niestety piątek przyniósł też przykrą porażkę. Zabrakło mi 1 punkta do laureata z angielskiego... JEDNEGO PUNKTA!
Natomiast w sobotę zgubiłam coś bardzo ważnego. Przeszukałam wszystkie osiedlowe śmietniki, przewąchałam każdy milimetr mojego pokoju... Jestem w rozpaczy!
Ten tydzień również zapowiada się świetnie. W środę wyjeżdżam do Wrocławia, między innymi aby odwiedzić Afrykarium. Czekajcie na relację ^^
Powiem jeszcze, że moje przymiarki do ARki weszły w ostani, finalny etap!
Dziś post o najgorzej poznanej grupie dużych ssaków - walach dziobogłowych.
Ten tydzień był... co najmniej ciekawy.
Po pierwsze - pierwszy raz w życiu miałam imprezę urodzinową. A nawet dwie - pierwsza już w niedzielę (tiaa, miał projekt edukacyjny -,-). Natomiast druga była uroczą niespodzianką w poniedziałkowy poranek, zorganizowanym przez moją kochaną klasę (pełen serwis - tost i szampan!)
Dostałam także prezent od kogoś bardzo dla mnie ważnego - orkę ze Schleicha .
Do miłych wydarzeń należy też zaliczyć wypad na Zbuntowaną. Sam film że tak powiem "niewymagający myślenia", ale w sumie przyjemny. Udało mi się też przyuważyć (i zakupić) nowego źrebaka ardeńskiego Schleich, a także piękny (chłopięcy) T-Shirt w Smyku.
(przepraszam za jakość zdjęcia :/)
Ale niestety piątek przyniósł też przykrą porażkę. Zabrakło mi 1 punkta do laureata z angielskiego... JEDNEGO PUNKTA!
Natomiast w sobotę zgubiłam coś bardzo ważnego. Przeszukałam wszystkie osiedlowe śmietniki, przewąchałam każdy milimetr mojego pokoju... Jestem w rozpaczy!
Ten tydzień również zapowiada się świetnie. W środę wyjeżdżam do Wrocławia, między innymi aby odwiedzić Afrykarium. Czekajcie na relację ^^
Powiem jeszcze, że moje przymiarki do ARki weszły w ostani, finalny etap!
Dziś post o najgorzej poznanej grupie dużych ssaków - walach dziobogłowych.
wal Cuvier'a
Wyróżnia się wśród nich 22 różne gatunki, z których większość została odkryta dość niedawno. Dlaczego tak mało wiemy o ich zwyczajach? Przecież to zwierzęta o dość znacznych rozmiarach (do 13 metrów), żyjące właściwie w każdym z oceanów! Otóż te gatunki to prawdziwi socjopaci, żyjący w małych grupach z dala od brzegów i na ogromnych głębokościach (osobiście uważam, że w poprzednim wcieleniu byłam właśnie walem dziobogłowym :P). Mogą zanurzać się nawet do 3000 metrów w głąb morza i przebywać pod wodą do 140 minut. Tym samym to rekordziści wśród ssaków. Głównym źródłem informacji są ich ciała wyrzucane na brzeg (coś takiego zdarzyło się kilka lat temu w Polsce, pamiętacie?). Jednak nawet ich skryty tryb życia nie uchronił ich przed atakami wielorybników...
Chyba najbardziej tajemniczy gatunek - dziobogłowiec południowy
Nazwa grupy pochodzi od charakterystycznego, "kaczego" dzioba. Samce wyróżniają się dwoma zębami wyrastającymi z dolnej szczęki. Zęby te rosną przez całe życie, dlatego często są zakrzywione lub porośnięte morskimi żyjątkami. Są prawdopodobnie używane w walkach o samice. Barwa skóry u niektórych gatunków z wiekiem jaśnieje.
Żywią się głowonogami, które z racji małej liczby zębów zasysają. Bardzo mało wiadomo o ich strukturze społecznej. Najstarszy znany osobnik miał 84 lata. Potrafią wyskoczyć ponad powierzchnię wody, lecz nie robią tego tak często jak delfiny. Nie wiadomo też dokładnie czy są zagrożone wyginięciem. Aby dowiedzieć się więcej o ich życiu w trakcie rzadkich spotkań zakłada się im nadajniki. Wiadomo że część wypłynięć na plaże jest powodowana hałasem związanym z ćwiczeniami wojskowymi na terenach wali.
wal Blainville'a - widać ząbki
Pamiętam, że od dziecka chciałam być badaczem wali dziobogłowych. Teraz mam na to coraz mniejsze nadzieje...
źródła
info - wiki, własne
zdjęcia - oceanwidescience, wiki, barelyimaginebeings, manimalblog
film - https://www.youtube.com/watch?v=sGe93WbVZJM
Miłego tygodnia :*
M
27 lutego 2015
Niejasna przyszłość + Nakai + Diamentowy bonusik
Witajcie!!
Spieszmy się kochać ferie, bo tak prędko odchodzą [*]
Pozostają po nich tylko bolące po nartach nogi :P
Niestety, nie mam dla Was żadnych zimowych zdjęć (byłam zbyt zajęta jazdą), ale w ramach zadośćuczynienia wrzucam kilka zdjęć Larego Diamenta o które prosiła Aredhel. Bo diamenty jak powszechnie wiadomo są zawsze spoko :)! Dopiero teraz zauważyłam jak mało zdjęć ma mój ulubiony model... Obiecuję jak najszybciej to zmienić!
Powiało wiosną :)
Jak może przeczytaliście w ostatnim poście na blogu zaszła duża zmiana - czasowo odeszła od nas Sophijka. Ja też zastanawiam się może nie tyle co nad całkowitym odejściem ale zmianą sposobu funkcjonowania bloga. Mam coraz więcej obowiązków, coraz mniej wolnego czasu. Myślę o rzadszym publikowaniu postów, a także zmianą opisywanych tematów. A jakie jest na ten temat zdanie Was, Czytelników? O czym najchętniej czytacie, jak oceniacie dotychczasowe notki i jak widzicie przyszłość bloga? Proszę o napisanie w komentarzu :)
Przejdźmy do głównego tematu notki. Dziś portret jednej z moich ulubionych orek, a także pierwszego z mieszkańców Seaworld San Diego. Oto Nakai!
Podstawowe informacje:
Płeć: samiec
Rodzice : Kasatka, Tilikum
Data urodzenia : 1 września 2001
Miejsce urodzenia : Seaworld San Diego
Miejsce przebywania : Seaworld San Diego
Znaczenie imienia : zwycięzca w języku Indian
Urodzony w pierwszy dzień nowego roku szkolnego (zawsze mówię, że jego urodziny to jedyny jasny punkt tego dnia ;) jest pierwszym udanym wynikiem sztucznego zapłodnienia u orek (teraz ta metoda jest powszechnie stosowana aby zachować różnorodność genetyczną). Był bardzo niezależnym maluchem - szybko zaczął odpływać od mamy, dominującej samicy w parku. Świetnie dogadywał się z resztą "młodzieży" - siostrą Takarą, jej córką Kohaną oraz Sumarem*, samcem z którym połączyła go wielka przyjaźń, przerwana dopiero śmiercią Summiego. Uwielbiał także integrować się z gośćmi parku, co zresztą zostało mu do dzisiaj. Nigdy nie przejawiał agresji w stosunku do trenerów, prowadzono z nim prace w wodzie.
We wrześniu 2012 doszło do okropnego wypadku. Nakai z ogromną siłą uderzył w barierkę oddzielającą baseny robiąc sobie ogromną dziurę na brodzie.
Miłego weekendu!
M
Spieszmy się kochać ferie, bo tak prędko odchodzą [*]
Pozostają po nich tylko bolące po nartach nogi :P
Niestety, nie mam dla Was żadnych zimowych zdjęć (byłam zbyt zajęta jazdą), ale w ramach zadośćuczynienia wrzucam kilka zdjęć Larego Diamenta o które prosiła Aredhel. Bo diamenty jak powszechnie wiadomo są zawsze spoko :)! Dopiero teraz zauważyłam jak mało zdjęć ma mój ulubiony model... Obiecuję jak najszybciej to zmienić!
Jak może przeczytaliście w ostatnim poście na blogu zaszła duża zmiana - czasowo odeszła od nas Sophijka. Ja też zastanawiam się może nie tyle co nad całkowitym odejściem ale zmianą sposobu funkcjonowania bloga. Mam coraz więcej obowiązków, coraz mniej wolnego czasu. Myślę o rzadszym publikowaniu postów, a także zmianą opisywanych tematów. A jakie jest na ten temat zdanie Was, Czytelników? O czym najchętniej czytacie, jak oceniacie dotychczasowe notki i jak widzicie przyszłość bloga? Proszę o napisanie w komentarzu :)
Przejdźmy do głównego tematu notki. Dziś portret jednej z moich ulubionych orek, a także pierwszego z mieszkańców Seaworld San Diego. Oto Nakai!
Podstawowe informacje:
Płeć: samiec
Rodzice : Kasatka, Tilikum
Data urodzenia : 1 września 2001
Miejsce urodzenia : Seaworld San Diego
Miejsce przebywania : Seaworld San Diego
Znaczenie imienia : zwycięzca w języku Indian
Urodzony w pierwszy dzień nowego roku szkolnego (zawsze mówię, że jego urodziny to jedyny jasny punkt tego dnia ;) jest pierwszym udanym wynikiem sztucznego zapłodnienia u orek (teraz ta metoda jest powszechnie stosowana aby zachować różnorodność genetyczną). Był bardzo niezależnym maluchem - szybko zaczął odpływać od mamy, dominującej samicy w parku. Świetnie dogadywał się z resztą "młodzieży" - siostrą Takarą, jej córką Kohaną oraz Sumarem*, samcem z którym połączyła go wielka przyjaźń, przerwana dopiero śmiercią Summiego. Uwielbiał także integrować się z gośćmi parku, co zresztą zostało mu do dzisiaj. Nigdy nie przejawiał agresji w stosunku do trenerów, prowadzono z nim prace w wodzie.
We wrześniu 2012 doszło do okropnego wypadku. Nakai z ogromną siłą uderzył w barierkę oddzielającą baseny robiąc sobie ogromną dziurę na brodzie.
Sytuacja wyglądała groźnie, lecz dzięki terapii laserowej samiec szybko wrócił do zdrowia. Oczywiście, blizna zostanie do końca życia. To nie pierwszy taki przypadek w Seaworld.
Obecnie Nakai przechodzi okres dojrzewania. Nadal ma dobry kontakt z innymi orkami, szczególnie młodszym rodzeństwem. Zdarzają mu się sprzeczki ze współlokatorami, ponieważ musi ustalić swą pozycję w stadzie. Uczy się wielu nowych sztuczek.
Mimo upływu czasu pozostał wesołym i figlarnym samcem, a także jedną z moich ulubionych orek.
Jego wygląd również bardzo szybko się zmienia. Wszyscy orkomaniacy zgodnie twierdzą, że jest obecnie jednym z najpiękniejszych delfinów w niewoli. Plamki oczne praktycznie nie mają wcięć, a ich kształt jest bardzo charakterystyczny. Wydłużone z przodu, są długie i zwężające na końcach. Pod tym względem jest bardzo podobny do swej matki. Płetwa grzbietowa naznaczona jest skupiskami malutkich, czarnych plamek. U większości orek w niewoli płetwa grzbietowa przechyla się na jeden z boków. Tymczasem płetwa Kai'a jest olbrzymia i całkowicie prosta - tak jak u dzikich zwierząt.
Zresztą - jak zrobię filmik to sami zobaczycie jaki jest piękny ;)
Zdjęcia - orcahome.de
Info : własne, orcinus.pl, orcapod.wikia, shamudictionary.tumblr
M
18 stycznia 2015
Nie na Polsce świat się kończy - inne gatunki morświnów cz.1
Witajcie!
Jak tam, pierwszy semestr zamknięty? Ja osobiście jestem zadowolona ze swoich ocen, ale ich zdobycie dużo mnie kosztowało :P Następne tygodnie wcale nie zapowiadają się lepiej - dużo sprawdzianów i olimpiady. Cóż, byle to ferii :)
Gdybyjeszcze życie nie było ostatnio takie skomplikowane - ale cóż, damy radę!
Na szczęście pogoda jest cudowna - leje i jest zimno, dzięki czemu nikt nie każe mi iść integrować się z ludźmi - mogę w spokoju przeglądać zdjęcia z sekcji zwłok i czytać o seryjnych morderstwach ( ostatnio bardzo mnie to interesuje).
Apropos psychopatów - myślę o napisaniu jakiegoś drastycznego, krwawego one-shota o jakimś zabójstwie (Kuba Rozpruwacz, może Sherlock). Bylibyście chętni??
W ramach bonusu łapcie zdjęcia mojego piórnika. To co jest w środku mogłoby Was lekko przerazić, więc oszczędzę Wam tego widoku :).
Jak tam, pierwszy semestr zamknięty? Ja osobiście jestem zadowolona ze swoich ocen, ale ich zdobycie dużo mnie kosztowało :P Następne tygodnie wcale nie zapowiadają się lepiej - dużo sprawdzianów i olimpiady. Cóż, byle to ferii :)
Gdybyjeszcze życie nie było ostatnio takie skomplikowane - ale cóż, damy radę!
Na szczęście pogoda jest cudowna - leje i jest zimno, dzięki czemu nikt nie każe mi iść integrować się z ludźmi - mogę w spokoju przeglądać zdjęcia z sekcji zwłok i czytać o seryjnych morderstwach ( ostatnio bardzo mnie to interesuje).
Apropos psychopatów - myślę o napisaniu jakiegoś drastycznego, krwawego one-shota o jakimś zabójstwie (Kuba Rozpruwacz, może Sherlock). Bylibyście chętni??
W ramach bonusu łapcie zdjęcia mojego piórnika. To co jest w środku mogłoby Was lekko przerazić, więc oszczędzę Wam tego widoku :).
delfinek z Rzymu, długi brelok z Monaco, breloczek z delfinem z Chamonix, konik (firma Safari Ltd.!) z Paryża, owieczka z Frankfurtu. plakietka breyer z kramsklep.net
Nie wiem czy wiecie - jakiś czas temu założyłam Tumblra. Jeśli ktoś chce wiedzieć, co mnie inspiruje - zapraszam.
Wracając do tematu - dziś notka mająca na celu przybliżenie Wam innych gatunków morświnów - bo z doświadczenia wiem, że zdarzają się osoby uważające, że nasz morświn jest jedyny. Tymczasem myślę, że warto poszerzyć horyzonty i poznać jego krewnych ;) Dziś pierwsza część.
Moim ulubionym gatunkiem z tego rodzaju jest morświn białopłetwy - głównie za sprawą tego filmu:
źródło - klik
Jak większość tych zwierząt preferuje chłodne wody do 18 stopni Celsjusza (w tym przypadku nasz punkt widzenia jest diametralnie różny), lubią także morza głębokie (przynajmniej 180m).Żyją w małych grupach, często z innymi waleniami. Ubarwienie przywodzi na myśl moje ukochane orki - zresztą oba gatunki często dzielą swe siedliska. Ich relacje są zwykle dość .... wrogie. Zagrażają im także rekiny.
źródło - klik
Nic dziwnego, że morświny Dalla (inna nazwa, na cześć Williama Dalla - alaskańskiego odkrywcy) przegrywają z "wielorybami-zabójcami" - ważą zaledwie do 200kg. Są za to niezwykle sprawne - rozwijają prędkość do 55 km/h i mogą nurkować na znaczne głębokości (do 94 m). Polują w nocy.Bardzo aktywne, uwielbiają się bawić i pływać blisko powierzchni tworząc fale, jednak rzadko wykonują skoki (chyba, że z pomocą orek :), nie są tak nieśmiałe jak większość gatunków z tego rodzaju. Co ciekawe, nigdy nie zaobserwowano śpiących morświnów :P.
źródło -klik
Łatwo je zidentyfikować - grube ciało i mała głowa są bardzo charakterystyczne. Fragmenty płetw w miarę dorastania robią się białe. Samce są większe od samic. Ciekawe są ich oczy - mają ciemną tęczówkę i jasną źrenicę.
Wyróżnia się dwa podgatunki, dość mocno różniące się od siebie.
Są praktycznie wszystkożerne.
Żyją stosunkowo krótko - do 15 lat. Zdarzały się przypadki krzyżowania z morświnami.
Nie są zagrożone wyginięciem, jednak intensywne japońskie połowy mogą szybko to zmienić.
źródło - klik
Kontynuacja wkrótce :)
Tymczasem lecę się uczyć.
Trzymajcie się!
M
11 stycznia 2015
Gość z tropików
Witajcie!
Przepraszam was, bo znów naruszam kolejność notek. Chciałam dziś zaprezentować wspaniałą sesję zdjęciową mojej kolekcji pośród śniegu... tylko zanim wybrałam się na dwór śnieg się stopił. Oto moje perfekcyjne wyczucie czasu! :P
Dodatkowo jakby na złość w tym tygodniu poza zwyczajnymi sprawdzianami i kartkówkami czeka mnie klasyfikacja (czyli dodatkowe pytania) i olimpiada z francuskiego; wymarzony początek tygodnia!
Dlatego poza LA zaprezentuję króciutko delfina tropikalnego!
- W ramach robienia na złość pogodzie ;)
Jego łacińska nazwa to Stenella attenuata, a angielska (Pantropical spotted dolphin) od razu wskazuje na charakterystyczną cechę wyglądu; cętkowanie.
Przepraszam was, bo znów naruszam kolejność notek. Chciałam dziś zaprezentować wspaniałą sesję zdjęciową mojej kolekcji pośród śniegu... tylko zanim wybrałam się na dwór śnieg się stopił. Oto moje perfekcyjne wyczucie czasu! :P
Dodatkowo jakby na złość w tym tygodniu poza zwyczajnymi sprawdzianami i kartkówkami czeka mnie klasyfikacja (czyli dodatkowe pytania) i olimpiada z francuskiego; wymarzony początek tygodnia!
Dlatego poza LA zaprezentuję króciutko delfina tropikalnego!
- W ramach robienia na złość pogodzie ;)
Jego łacińska nazwa to Stenella attenuata, a angielska (Pantropical spotted dolphin) od razu wskazuje na charakterystyczną cechę wyglądu; cętkowanie.
http://marinebio.org/species.asp?id=345
Poza tym ciężko opisać z wyglądu ten gatunek, ponieważ każdy z 3. podgatunków jest nieco inny, na swój sposób oryginalny. Warto wspomnieć, że te delfiny osiągają ok 2,5 m dł.
Żyje około 40. lat.
Niestety w latach 60. minionego wieku zaistniała przykra sytuacja, kiedy rybacy łowiąc ogromne ilości tuńczyków (głównego pożywienia tego gatunku) łapali również delfiny. W tym czasie wyginęła połowa populacji światowej.
Na szczęście sytuacja została odpowiednio rozpopularyzowana i wielu dostawców zaczęło oferować tuńczyki "przyjazne delfinom", a te produkty znalazły większe uznanie zarówno dużych marketów spożywczych jak i amatorów morskich ryb.
Na szczęście sytuacja została odpowiednio rozpopularyzowana i wielu dostawców zaczęło oferować tuńczyki "przyjazne delfinom", a te produkty znalazły większe uznanie zarówno dużych marketów spożywczych jak i amatorów morskich ryb.
http://jpgmag.com/photos/960059
LA
- nominacja od Wiki Schleich
1. Masz ulubione stworzenie? Jeśli tak, jakie i dlaczego?
Co mnie niepomiernie dziwi, ze wszystkich stworzeń najbardziej ciekawią mnie ludzie. Próbuję ich poznać i zrozumieć... są bardzo ciekawi. Ale im bardziej ich poznaję, tym mocniej kocham psy.
- nominacja od Wiki Schleich
1. Masz ulubione stworzenie? Jeśli tak, jakie i dlaczego?
Co mnie niepomiernie dziwi, ze wszystkich stworzeń najbardziej ciekawią mnie ludzie. Próbuję ich poznać i zrozumieć... są bardzo ciekawi. Ale im bardziej ich poznaję, tym mocniej kocham psy.
2. Twój największy skarb w kolekcji, to...
4. Jeśli miałabyś/miałbyś wybrać pomiędzy ładnym Customem Schleich-S,
a fajnym Breyer'em Traditional'em, to co by do ciebie trafiło?
Zależy jak wyglądałby jeden i drugi delikwent!
Zależy jak wyglądałby jeden i drugi delikwent!
5. Czy masz jakieś przykre doświadczenia ze zwierzętami?
Uciekanie przed sforą ogromnych psów z Malią. Dopiero po kilkuset metrach sprintu (notabene za który w szkole dostałybyśmy 6.) zorientowałyśmy, że gonią nas dwa, malutkie kundelki...
To było traumatyczne, ale nie przykre - do dziś się z nas ludzie śmieją ;)
To było traumatyczne, ale nie przykre - do dziś się z nas ludzie śmieją ;)
6. Czy jest jakaś figurka, której z własnych pieniędzy za nic byś nie kupił/kupiła?
Tej oto piękności...
http://campbellcreekstables.weebly.com/weather-girl.html
Tej oto piękności...
http://campbellcreekstables.weebly.com/weather-girl.html
7. Wyprawa za granicę z rodzicami, czy biwak w fajnym Polskim lesie z najlepszymi przyjaciółmi?
To pierwsze mam co roku, a drugie marzy mi się od zawsze i na pewno się spełni, tylko nie wiem, czy w 2015, czy 2016!!
To pierwsze mam co roku, a drugie marzy mi się od zawsze i na pewno się spełni, tylko nie wiem, czy w 2015, czy 2016!!
8. Czy na szkolne wycieczki lub wakacje część twojej kolekcji "wkrada" ci się do bagażu?
Niestety figurki są tak przebiegłe, że zawsze wiedzą, gdzie się wcisnąć - co ja mam zrobić? :P
Niestety figurki są tak przebiegłe, że zawsze wiedzą, gdzie się wcisnąć - co ja mam zrobić? :P
9. Nie firmowa flokowana figurka, czy drewniany konik?
Druga opcja.
Druga opcja.
10. Gdybyś miał/miała zamieszkać w nowym domu, chciałbyś/chciałabyś aby to był mały pałac, czy przytulna drewniana chatka?
Jeśli mam być szczera dedukcja Malii w tamtym tygodniu (na temat przytulnego pałacyku) jest najbardziej w moim guście, ale jeśli mam wybierać tylko spośród danych opcji to znów wybieram 2. wariant!
Jeśli mam być szczera dedukcja Malii w tamtym tygodniu (na temat przytulnego pałacyku) jest najbardziej w moim guście, ale jeśli mam wybierać tylko spośród danych opcji to znów wybieram 2. wariant!
11. Czy jesteś zadowolona/zadowolony z tego, co udało Ci się osiągnąć
w życiu, z tego co masz i z tego, jak postrzegają Cię inni? Może
zmieniłbyś/zmieniłabyś coś w swoim świecie?
Czuję, że ludzie raczej mnie lubią, choć jestem indywidualistką, więc mnie to cieszy :D
A o życiowych osiągnięciach będę mogła opowiadać za dziesiątki lat siedząc przy kominku, teraz trzeba zbierać materiał, aby kiedyś tą historią zaciekawić wszystkich dookoła!
- nominacja od Tynny Hatter
Czuję, że ludzie raczej mnie lubią, choć jestem indywidualistką, więc mnie to cieszy :D
A o życiowych osiągnięciach będę mogła opowiadać za dziesiątki lat siedząc przy kominku, teraz trzeba zbierać materiał, aby kiedyś tą historią zaciekawić wszystkich dookoła!
- nominacja od Tynny Hatter
1. Twój ulubiony cytat/motto życiowe.
Jeden był ostatnio, to dziś:
-Nie mamy nic, więc do nas należy cały świat.
-Nic tu nie ma! Dlatego możemy w tym miejscy wybudować wszystko...
2. W co zmieniłby się bogin pojawiając się przed Tobą?
Nie jestem przekonana, bo najbardziej nie znoszę, gdy ktoś naciąga sb skórę pod okiem...ale chyba moja nauczycielka francuskiego naciągająca sobie skórę pod okiem, tak że widać gałkę oczną to jest to...
3. Twoja ulubiona rasa konia.
Jestem taka niezdecydowana, że wybiorę 2. :D
Fryzy i anglo-araby.
4. Twoje pasje.
- plastyka (szkice/ linoryty)
- wyobrażanie sobie niestworzonych historii
- w razie ewentualnego wolnego od nauki dnia opisywanie tego, co wymyślę
- chodzenie po trudniejszych, górskich trasach
5. Twoje największe marzenie.
Tylko jedno?
Na pewno zwiedzenia świata.
A reszta pozostanie moją słodką tajemnicą.
6. Twoja ulubiona piosenka.
Zbyt wiele, żeby pisać. Cała twórczość Queen, Beatelsów, Idilii itd itp...
7. Twój ulubiony youtuber (jeśli nie masz - napisz to :) ).
Nie oglądam filmików youtuberów, choć jak widziałam Reziego w akcji, to rozumiem, dlaczego ludzie poświęcają mu czas :D
8. Twoja ulubiona/szczęśliwa liczba.
2
9. Twój ulubiony film.
"Czarny łabędź"
10. Bohater książki, z którym mógłbyś/mogłabyś się zaprzyjaźnić to...
Melania z "Przeminęło z wiatrem" - tu jestem pewna, że bym się z nią zaprzyjaźniła, ale wiem też, że zakochałabym się w Rettcie z tej samej opowieści, a ponieważ nie chcę żyć dręczona nieszczęśliwą miłością nie zamierzam wplatać swojej historii między wątki z tej książki!
11. Data Twoich urodzin.
10.09.2000
Obiecuję wszystkim, że jak tylko będę miała chwilę, aby zaczerpnąć oddechu to wejdę na wasze blogi i nadrobię wszystkie zaległości!
Pozdrawiam wszystkich!!
Sophija
Obiecuję wszystkim, że jak tylko będę miała chwilę, aby zaczerpnąć oddechu to wejdę na wasze blogi i nadrobię wszystkie zaległości!
Pozdrawiam wszystkich!!
Sophija
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































