(dzisiejszy post będzie prawdopodobnie dosyć długi, ze wstępem o moich jakże głębokich przemyśleniach)
Przede wszystkim życzę każdemu z Was, tym obchodzącym i tym nieobchodzącym Wesołych Świąt!
Osobiście zdążyłam już się objeść do nieprzytomności, więc może życzenia są trochę post factum, ale lepiej późno niż wcale, prawda?
(teraz będę nudzić - uwaga!)
U mnie po staremu - miałam ambitny plan przysiąść, wyrzucić wszystkie dekoncentrujące elementy otoczenia i napisać tą nieszczęsną pracę na konkurs. Ale oczywiście póki co się nie udało :P
Natomiast wreszcie miałam czas troszeczkę pomyśleć. Bo nie wiem czy Wam mówiłam, ale jakiś czas temu wkurzyłam się na moją wiecznie nudzącą rodzinkę i stwierdziłam, że dobra, OK, zachowam się jak grzeczna, racjonalnie myśląca dziewczynka jaką znali i kochali, porzucę swoje największe marzenie - wyjazd do obcego kraju i pracę z orkami,
To się tak wydaje, że jeszcze mam czas, ale jedno jest pewne - czas dorosnąć.
Nie lubię świąt - przypominają, ile dni bezpowrotnie straciłam.
Nie chcę wakacji.
Strasznie dziś zgorzkniała jestem :/ Pewnie dlatego, że od 3 dni mam bardzo mały kontakt z Kimś Bardzo Ważnym... Błagam, zabierz mnie na spacer!
Ale ogólnie to chyba jestem szczęśliwa. (Mimo że ciągle patrzę na niewyobrażalne cierpienie umierającego człowieka, co z kolei spędza mi sen z oczu.)
Po pierwsze - Sophijce wydarzyło się takie coś, coś COŚ!!
Po drugie - mam niesamowite szczęście, że los postawił na mojej drodze pewnego Człowieka. Nawet jeśli on nie czuje tego, co ja (najprawdopodobniej, choć teraz już nic nie jest takie, jak wcześniej).
Nareszcie przekonałam się, że mam naprawdę niesamowitych przyjaciół.
Ale boję się przyszłości. Boję się, że będę nikim.
Dobra, KONIEC ZANUDZANIA
Oprócz intensywnego zastanawiania się nad życiem poświęciłam też kilka(naście) godzin na usunięcie z modeli poremontowego kurzu.
(dobrze, że miałam pomocników ^^)
Straszna u mnie posucha modelowa. Jedynym zakupem w ciągu ostatnich dwóch miesięcy był Collekciak w Rossmanie. No, ale AReczka coraz bliżej :3 Jeszcze tylko walczę z rodziną.
Tymczasem zapraszam na krótkie sprawozdanie z wycieczki do Wrocławia, bo jeszcze główny temat czeka!
Głównym powodem wyjazdu było pojawienie się we wrocławskim ZOO manatów.
Jestem naprawdę zachwycona Afrykarium! Mimo że widziałam zdecydowanie większe tego typu obiekty za granicą, to ten jest naprawdę niczego sobie i przede wszystkim znajduje się w Polsce! To naprawdę wielkie uczucie - zobaczyć manaty żyjące w godnych warunkach w moim kraju.
Dalsze części ZOO również bardzo mi się podobały. Widać, że cały czas pracuje się nad zapewnieniem zwierzętom dobrych warunków. W porównaniu z moim krakowskim ZOO jest wielkie i bardzo nowoczesne. Oczywiście nasze też ma swój urok ;)
Udało mi się zobaczyć nowo narodzone koźlęta i cudowne karmienie nosorożców pokazujące jak ogromną więź zbudowały one z trenerem. Były też oczywiście moje ukochane tapirki, kotiki, a także jedyne w Polsce okapi.
(specjalnie dla Was ciekawski haflinger)
W pozostałym czasie dogłębnie zwiedziłam miasto, kuląc się w strugach deszczu. Taki mamy klimat!
Widziałam wszystkie "must-see" - Panoramę Racławicką (bardzo ładna diorama!), Halę Stulecia, Sky Tower, stare miasto. Ossolineum (niestety nie byłam w środku), Uniwersytet Wrocławski (świetny "zestaw małego patologa" - też taki chcę!).... Szczególnie podobał mi się Ostrów Tumski i wszystkie gotyckie kościoły. Wracając do domu odwiedziłam jeszcze Pałac w Większycach.
To chyba był najdłuższy wstęp, jaki kiedykolwiek wyprodukowałam :P
Tymczasem przejdźmy do tematu.
Jak zwykle tak bardzo ja zorientowana zagapiłam się i nie zrobiłam zdjęć Schleichom, które czekają na opis już prawie rok. Biję się w piersi i obiecuję poprawę, a póki co prezentuję wcale nie gorszą Mini-Bahamę!
Model ten customem na moldzie Gretel Breyera w skali Classic. Oryginalnie była to znana większości z Was haflingerka. Dzięki Metalfish stała się mniejszą kopią mojej ukochanej Bahamy. Ela z wielką cierpliwością stosowała się do moich uwag oraz zaleceń.
( duża Bahama)
Czasami gdy widzę swoją półkę mam wrażenie, że patrzy na mnie żywa hucułka.
Malowanie jest... Cóż, po otwarciu paczki z klaczką nie wiedziałam, co powiedzieć.
Jest doskonałe! Od cudownie wykończonych kopyt przez namalowane z wielka dbałością łaty o przepięknych brzegach aż do mądrych, głębokich oczu. Przejścia są wręcz mistrzowskie! Klacz ma niesamowitą wręcz liczbę detali - domalowane kasztany, różowa część chrap, włoski w uszach... Każdy kosmyk w grzywie jest widoczny! I to cieniowanie! Odmiany są wykonane z niezwykłą dbałością. Czy wspominałam już, że kopyta i oczy to prawdziwe arcydzieła?
Dziurka wentylacyjna została przeniesiona z kącika chrap między nogi, co uważam za bardzo praktyczne rozwiązanie.
Rzeźba to dzieło Brigitte Eberl - autorki mojej (prawdopodobnie) przyszłej ARki (yay!). Kobyłka przedstawiona jest w stępie, z lekko wygiętą szyją. Mimo swojej pozornej statyczności poza ta zdecydowanie ma swój urok i dodaje figurce naturalności. Jako laik nie wypowiadam się fachowo na temat anatomii, jednak wydaje mi się ona idealna. Wszystkie proporcje zostały zachowane. Mięśnie, a także inne fajne zmarszczenia i żyłki są dobrze widoczne. Głowę uważam za bardzo szlachetną. Uroku dodaje bujny ogon i grzywa o niesfornych kosmykach, rozłupany zad a także ciekawskie uszy. Duży plus za bardzo poprawne nogi. Strzałki są zaznaczone na wszystkich kopytach.
Klacz emanuje taką ciepłą dobrocią i spokojem ( czego akurat nie powiedziałabym o "dużej" Bahamie). Jej rozumne spojrzenie przypomina wejrzenie prawdziwego konia. Jakby figurka rozumiała, co się do niej mówi!Posiada wszystkie cechy dobrotliwej mamy. Dodam, że mam już na oku źrebaka dla niej.
Mold jest bardzo dobry i zasługuje na miejsce na półce każdego kolekcjonera. Zapewne haflingerka trafiłaby do mnie nawet w wersji OF. Jednak ten custom, owoc pracy dwóch wspaniałych artystek jest wprost niebywały! Nie można oderwać od niej oczu.
Oczywiście bardzo polecam również Metalfishart. Ela ma niesamowity talent, jej prace wręcz odbierają mowę! Nasza współpraca w tworzeniu idealnej kopii Bahamki przebiegała bardzo pomyślnie. Zresztą wystarczy spojrzeć na rezultaty :)
Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca?
Wszystkiego dobrego ;)
M







